...napisane czasem nie na temat.
Kategorie: Wszystkie | na bieżąco... | szkice ołówkiem | terefere | w ogrodzie
RSS
niedziela, 30 października 2016
o sprawiedliwości

 

któryś już raz z rzędu przychodzą święta, obojętnie jakie, a ja muszę pracować. chyba mam już tego dosyć.

...a co by było jakbym tak niespodziewanie przeprawił się na drugi brzeg?

 

wtorek, 25 października 2016
o laniu wody.

studnia, z której potoki wody miernej jakości wylewały się obficie wyschła. i jakoś wciąż nic nie zapowiada, że sytuacja ta miałaby ulec radykalnej zmianie...

piątek, 01 lipca 2016
zdań lepić w składną całość zapomniałem...

 

 

coś się porobiło z moją psyche, że dopiero tercet chłodnych po przegranym meczu, choć fanem futbolu wcale nie jestem sprawia, że coś tam może próbuję sobie pisać...

ewidentna to wina mego lekarza, tego, którym chwalić się nie powinno. może medyka od mej psyche czas mi zmienić skoro obecny potraktował mnie jak intruza i odesłał do psychologa... psycholożki nie będąc zainteresowanym mym przypadkiem. a przecież czuję to na własnej skórze, że coś ze mną nie tak, skoro wszelki entuzjazm ze mnie wyparował nie wiadomo gdzie i kiedy. żyć mi się jakoś już od pewnego czasu wcale nie chce... 

byłem w kołobrzegu na święto dziecka. nie jako jakobym ja był dzieckiem ale ze swoimi dziećmi na to święto i dzięki temu świętu. kilka miłych zmian zauważyłem. molo w nowej szacie. kawiarenka prężnie działająca na mej ulubionej molowej wyspie, brak drażniących mnie zawsze bud z badziewiem na wejściu na molo. fajnie było. rodzinnie. trzypokoleniowo, bo człowiek co latorośle nowo odbijające dają do zrozumienia coraz starszym staje się...

pozostało mi tylko cieszyć się, że zawitam tam, w kołobrzegu na dłużej w listopadzie. dwudziestocztero-dniowy turnus rehabilitacyjny z zusu trafił mi się bowiem jak wygrana w totolotka albo jak ziarko ślepej kurze. wszak kręgosłup mój to obecnie obraz nędzy i rozpaczy. może po takiej rehabilitacji wróci energia do lania wody cebrzykiem małym na łamach idącej wiosny? póki co cieszy mnie bardzo fakt, że na portowej 18 pomieszkać mi przyjdzie dni parę...

 

środa, 16 marca 2016
takie tam tere-fere

 

 

coś mi mówi, że "nasza" frakcja na blogu definitywnie przestała istnieć...

 

czwartek, 03 marca 2016
weekendowy wypad do Schwerin'a

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

kilka zdjęć z zachwycającego mnie niezmiennie swym urokiem schwerińskiego zamku, a dokładnie z ogrodów zamkowych. potrzeba tu nieco wyobraźni by domyślić się jak tu pięknie może być wiosną...

 

wybraliśmy się na parę dni do młodszej latorośli i trochę połaziliśmy. z nami łaziły oczywiście "kłaki", które na jednym ze zdjęć wytropiły kreta. na koniec wycieczki stare miasto i staromiejski ryneczek, gdzie posiedzieliśmy trochę w jednej z cukierni... jakoś tak wyszło dziwnie, że tam zdjęć nie zrobiłem. a zdjęcia z aparatu w moim nowym telefonie. stary odmówił już posłuszeństwa.

i wszystko byłoby pięknie gdyby nie mały błysk na autostradzie w drodze powrotnej. ciekawe na ile wycenią moje osiągi niemiaszkowie...

 

 

 

 

niedziela, 07 lutego 2016
złapało i na glebę rzuciło

 

 

 

   ...obustronne zapalenie oskrzeli.

   No cóż wszak sezon na takowe atrakcje odpowiedni. W ubiegłą środę udałem się na zasłużone L4 i do przyszłej niedzieli mam free. Nie powiem, by mnie to martwiło, wszak fascynatem pracy nie jestem a i nie było ze mną aż tak źle, no ale... bo jakbym w środę nie poszedł, to pewnie byłoby w czwartek lub w piątek tak, że nie byłoby już rady i trzeba by było w trybie pilnym iść uwalić się do wyra.

   Kuruję się a przy okazji oddaję zajęciom czysto relaksacyjnym. Przemyślałem już na przykład jak w tym roku będę realizował swoją letnią altankę i przyległy do niej mostek, czytam sobie Kirsta, którego znów po wielu latach odkopałem a też i w wolnych chwilach gdy w ti-vi nic interesującego nie ma zagłębiam się w ostatni numer polityki...

 


sobota, 30 stycznia 2016
siąpi...

 

 

 

[rain]

 

 

   Należałoby w końcu coś napisać.

   Bo tak jakoś kompletnie odechciało mi się internetu... i ciągle jeszcze nie mam chęci by coś tu "tworzyć".

   Dzisiaj mam wolne no i oczywiście pogoda dopisała. Nie wiosennie a raczej późnojesiennie. Zgnile późnojesiennie. Siedzę nie mając na nic ochoty. Obejrzałem co tylko było do obejrzenia w telewizorze Wołoszańskiego, jakieś tam tematy o hitlerze i o II wojnie światowej, ku niezadowoleniu reszty domowników bo zablokowałem im główny telewizor a na górę nie chciało się im iść.

   Trochę ostatnio pozmieniałem u siebie. Trochę, jeśli chodzi o pracę. Miałem już dość pracy (nie mówiąc o pracy w ogóle) na zmiany, tego najpierw przez cztery dni wstawania o trzeciej w nocy a późnij po dwóch dniach przerwy wracania do domu po północy i zastrzegłem sobie, że pracuję tylko na popołudnia. Zgodnie z moim rytmem biologicznym i z porą jaką mniej więcej zawsze przeznaczałem na tą konieczność. Lepiej mi teraz. Nie chodzę niewyspany, mniej mnie wszystko drażni, sypiam sobie do dziesiątej rano albo jak mnie leń ogarnie i dłużej. Jakoś przez to zabrakło czasu na "wiosnę" a może mi po prostu te grafomańskie zapędy w końcu obrzydły?

   Trochę dzisiaj pobawiłem się ze swoją muzą. Zgrałem jakieś tam płytki Cooltrane'a. Opisałem zgrane wcześniej i rzucone w kąt płyty Pizzarelli'ego i właśnie go sobie przesłuchuję.

   Wartałoby może coś na "wiośnie" wspomnieć choć wcale tam nikt nie zagląda, że to jakaś przerwa jest?

 

środa, 18 listopada 2015
stary człowiek i może...???

 

 

 

 przytkało, podtruło... czułem się już tak podle i nagle... trzy na raz i jeszcze czwarty się na świat pcha... (kamyczek)

 

sobota, 07 listopada 2015

 

 

     ...odarty z myśli mózg w czaszce pustej jak halloweenowa dynia...

 


poniedziałek, 02 listopada 2015
drażni mnie...

 

 

 

   ...świat, ludzie, sytuacje, rzeczy...

   ...drażni mnie, wkurza, irytuje, doprowadza do szału, który nie wybucha a męczy, jęczy, muli, dobija jak permanentny, pierdolony ból głowy...

   ...nigdy nie czułem aż tak silnej niechęci do otoczenia, ale to nie moja niechęć, to mnie nie dotyka, to dzieje się obok, jak na ekranie telewizora...

  ...mogę wyjść, zgasić światło, wyciągnąć wtyczkę z gniazdka i się skończy, i nie będzie mnie drażnić, i nic nie będzie...

   ...spotkałem dzisiaj "sarenkę", rozmawiała, uśmiechała się, żartowała, czułem, że mogłem umówić się z nią na kawę, że choć mogłaby być moją córką to...

   ...udaję, że nic się nie dzieje, że mam tylko ich wszystkich gdzieś, nic nie czują, nic nie widzą, może nie chcą widzieć, może ważny jest tylko czubek własnego nosa? meksykański serial w telewizorze?, zastanawiam się po ilu dniach zauważą, że mnie nie ma? jak zrobi się zimno bo nie będzie miał kto napalić? może dopiero po trzech? a może wcale?...

   ...jakieś debilne programy w telewizorze, mam ochotę wyrzucić telewizor za okno, mam ochotę poprzecinać kable od komputera, wziąć siekierę z piwnicy i zrobić porządek...

   ...idę do pracy, bo co mam robić? bo muszę? bo tak trzeba? bo szybciej zleci mi czas? wracam, bo przecież nie będę tam siedzieć niepotrzebnie, jadę samochodem, tym i tamtym, palę w piecu, czuję że to wkurwia lecz nie mnie, wkurwia gdzieś obok, nie trafia w cel...

  ...jakieś czynności, jakieś ruchy, zachowania, po co?...

   ...zrobiłem wyjątek, włączyłem dziś kompa, bo miałem nie włączać, zobrazowałem to coś, mroczną stronę tabletek dla świra?...

   ...idę do lekarza w środę, opowiem mu o tym ...coś mi poradzi? zmieni tabletki? podwoi dawki? a może to życie trzeba zmienić na inne? bo tego już chyba wyleczyć się nie da...


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40